O co tu naprawdę chodzi
Najpierw działająca wersja. Nie kwartał spotkań i dokumentów.
Często zanim zobaczycie na ekranie cokolwiek do kliknięcia, mija kwartał: spotkania, dokumenty, wyceny, kolejne spotkania. Przy dużym zespole i wielu etapach tak po prostu wychodzi — i tak liczy się godziny.
My idziemy inną drogą. Nie sprzedajemy armii stanowisk. Sprzedajemy tempo: szybciej do oprogramowania, które naprawdę działa. Analiza jest, ale nie jako osobny, drogi etap. Najpierw powstaje wczesna wersja — żebyście mogli ją zobaczyć, powiedzieć co nie gra, i dopiero wtedy iść dalej.
Dlatego rozmawiamy z właścicielami małych firm, którzy myśleli, że oprogramowanie na zamówienie jest poza budżetem. Ze średnimi organizacjami, które duszą się w Excelu i mailach. I z dużymi strukturami, które mają już księgowość, magazyn, sklep i kilka innych programów — i potrzebują kogoś, kto to zepnie, zamiast stawiać kolejny system obok.